Vancouver

Ruszamy z Calgary w piątek wczesnym popołudniem, bo przed nami prawie 900km górskiej drogi na zachód Kanady. Cała trasa jest bardzo atrakcyjna zarówno dla kierowców jak i pasażerów. Ciągłe piękne widoki górskich szczytów, zielonych lasów i krętej drogi sprawiają, że nikt się nie nudzi, a czas szybko płynie.

Jeden z bardziej malowniczych przystanków

Do przedmieść Vancouver, a dokładnie do Langley docieramy krótko po północy. Zmęczenie lekko daje się we znaki, ale czekają na nas wygodne łóżka hotelu. Warto zaplanować nocleg poza miastem jeżeli mamy do dyspozycji auto, bo jest dużo taniej, a Vancouver jest świetnie skomunikowane i praktycznie nie odnotowuje się tutaj korków. Z Langley kolejnego dnia mamy jakieś 50km do portu i plaży miejskiej, co przedkłada się na około 40min jazdy samochodem.

Panorama na centrum miasta od strony portu

Miasto rozwinęło się z małej przystani i swój początkowy rozwój zawdzięcza wielorybnikom i osiedlającym się tutaj drwalom zachodniego wybrzeża. Już od początku istnienia port Vancouver był najważniejszym portem nad Oceanem Spokojnym. Do dzisiaj jest to największy na świecie port przeładunkowy dla zbóż, największy port wywozowy siarki jak i węgla kamiennego. Najwięcej towarów wypływa stąd do Japonii, Chin i USA.

Ogromne kontenerowce ciągle dobijają i odbijają od portu
Odpoczywający kormoran
Plaża miejska
Ruszamy w odwiedziny do portu
W oddali most Lions Gate - jednej z najpiękniejszych w mieście
Oczywiście obowiązkowo trzeba się nim przejechać
Jest bardzo podobny - choć dużo mniejszy - do słynnego mostu Bay w San Francisco
Wysokość wież wynosi 111m, a główne przęsło to ma długość prawie 500m

Po bardzo krótkiej wizycie w mieście, gdzie czasu starczyło nam jedynie na krótką wizytę w porcie ruszamy autem na południe, gdzie odpływa nasz prom na wyspę Vancouver. To tam zaplanowaliśmy najwięcej atrakcji.

Załadunek idzie bardzo sprawnie, auto spokojnie płynie na dolnym pokładzie, a my zaczynamy podziwiać widoki
Dookoła pasma górskie
Zdjęcie nigdy nie odda prawdziwej skali i piękna widoków, w oddali można obserwować lodowce na szczytach gór
Mała wysepka z latarnią
Powoli dobijamy do portu w Nanaimo
Docieramy do hotelu i po zachodzie słońca udaje nam jeszcze wykąpać w zatoce bez asysty aparatu